niedziela, 24 lutego 2013

Paperman


Ostatnio dobra animacja to rzadkość. Spośród setek krótkich filmików rzadko udaje się trafić na coś naprawdę dobrego. A tym czymś okazał się "Paperman" krótkometrażówka Disney'a. Z początku zaniepokoił mnie ten Disney zwłaszcza że ostatnio firma ta sprawdza się raczej w animacjach komputerowych niż tradycyjnych (choć nawiasem mówiąc Paperman stanowi bardziej połączenie tradycyjnej i komputerowej animacji), ale 6 min to niedużo więc postanowiłam obejrzeć. To co zobaczyłam oczarowało mnie. Krótko o fabule - kobieta i mężczyzna poznają się na stacji kolejowej, drobny gest, uśmiech i... nic bo każde z nich wsiada potem do innego pociągu. Mężczyzna udaje się do nudnej biurowej pracy, gdzie nie potrafi zapomnieć spotkanej na stacji kobiety. Gdy spogląda przez okno ku jego zaskoczeniu okazuje się że obiekt jego myśli jest zaraz po drugiej stronie ulicy. I tu pojawia się pytanie jak do niej dotrzeć... może za pomocą stosu kartek potrzebnych do pracy? Mężczyzna składa się więc papierowe samolociki próbując wysłać je do swojej wybranki... to co się dzieje potem i finału całej opowieści nie będę wam zdradzać, obejrzycie go sami. Wydawałoby się że fabuła jest dość prosta. On, ona - ot historia spotkania. Jednak to co naprawdę zasługuje na uwagę to forma w jakiej twórcy przekazują nam całą opowieść. Bohaterowie nie wymieniają ani jednego słowa, opowieść toczy się jedynie przy doskonale dopasowanej muzyce. Brakuje też kolorów, z wyjątkiem jednego czerwonego elementu ;) . Oszczędnie, skromnie. Ale za to o wiele barwniej niż w wielu podobnych animacjach. Historia tak prosta staje się małym klasykiem, bohaterowie, których tak naprawdę nie poznajemy (w animacji nie padają nawet ich imiona), stają się nam bardzo bliscy, a na podstawie kilka minut jesteśmy w stanie dokładnie określić ich osobowość. Jedyne co mnie trochę rozczarowuje to końcówka - jest zabawna, ciekawa i oryginalna. Ale to zwykła opowieść mnie urzekała, zwykła próba dotarcia do drugiej osoby, najzwyklejsza walka o to co nam bliskie, pewna odwaga i upór. Nie potrzebuje więcej choć nie powiem cieszy mnie pozytywne zakończenie historii, choć jest pewien niedosyt - na zaskoczenie, inne rozwiązanie, coś co określiło by się jako genialne. Ale i tak mam nadzieje że to będzie tylko pierwszy krok i czeka nas jeszcze kilka tak doskonałych animacji. I mam nadzieje że tendencja kierowania ich do widza dorosłego i dojrzałego nie jest w tym przypadku wyjątkiem.

niedziela, 3 lutego 2013

Hobbit

"Miała drzwi doskonale okrągłe jak okienko okrętowe, pomalowane na zielono, z lśniącą, żółtą, mosiężną klamką, sterczącą dokładnie pośrodku"